Dzisiaj o bardzo ważnej części damskiego życia, czyli o mężczyznach.
Powołując się na artykuł Zbigniewa Miluńskiego „Mężczyźni obecnie” publikowanego w czasopiśmie „Psychologia w praktyce” czytamy: „…Większość mężczyzn ma trudności z uznaniem tego, że sami tworzą swoje życie i są za nie odpowiedzialni. Wielu mężczyzn nie tyle wybiera to, jak żyje, co raczej stara się spełniać standardy i oczekiwania innych, często bezrefleksyjnie, choć z dobrymi intencjami. Nie czują na co dzień, że ich życie należy do nich…” Takie spostrzeżenie pan Zbigniew Miluński zgromadził podczas dwudziestoletniej praktyki terapeutycznej i trudno z tym dyskutować. Sam pisze, iż: „…formułuje je na podstawie spotkań z mężczyznami i grupami mężczyzn podczas, których zauważył pewne powtarzające się wzorce zachowań, postawy i przekonania. Zaznacza jednak, że te uwagi nie koniecznie odnoszą się do każdego mężczyzny żyjącego współcześnie…”
Nasuwa mi się pewna refleksja z moich doświadczeń coacha, który pracuje z ludzi realizującymi się zawodowo, bądź biznesowo, a którym szwankują relacje w związkach. Czasami mężczyźni świadomie rezygnują ze swoich potrzeb dla „świętego spokoju” na rzecz swojej żony, czy partnerki. Na dłuższą metę to się nie sprawdza, bo zabija bliskość i dobre relacje na co dzień. Być może ma to wpływ na opinię cytowaną we fragmencie artykułu powyżej. No i należy pamiętać, że większość to nie znaczy wszyscy i nie każdej dziedziny życia to dotyczy… Do mnie na coaching trafiają mężczyźni, którzy żyją odpowiedzialnie i świadomie. Gdyby było inaczej, to niczego w swoim życiu nie chcieliby zmienić.
Z drugiej jednak strony silna osobowość mężczyzny i dążenie do narzucania swojej woli ma się nijak do miłości. To jak mężczyzna postrzega swoją rolę w związku ma wpływ na całokształt relacji, poczucie bezpieczeństwa i bliskości w codzienności. Lepiej zatem znaleźć złoty środek.